Nowe spojrzenie na Pest Control


Mgr inż. Andrzej Galant,
APESTPOL – Specjalistyczne Przedsiębiorstwo Zwalczania Szkodników Magazynowych i Sanitarnych w Łodzi
Lek. wet. Inż. Stanisław Kowalski,
AREFA – Ośrodek Profilaktyki i Zwalczania Szkodników Sanitarnych w Olsztynie


Polskie zakłady przemysłu spożywczego dokonały w ostatnich latach znacznego postępu w zakresie modernizacji, rozbudowy i ich dostosowania do nowych warunków. Przeprowadzono liczne remonty, unowocześniono sprzęt i wyposażenie technologiczne. Wysiłek ten jest znaczący i przez wielu określany jako epokowy. Jest on dostrzegany i pozytywnie oceniany także wśród naszych partnerów w krajach UE. Należy jednak zadać pytanie, czy tak rewolucyjnym zmianom w zakresie technicznym i technologicznym towarzyszyły odpowiednie i niezbędne zmiany w świadomości pracowników, którym przyszło wdrażać nowe technologie i systemy jakości. Czy działania dostosowawcze dokonały się także wśród instytucji świadczącego usługi na rzecz tego przemysłu, a szczególnie firm DDD, które coraz częściej określane są jako Pest Control. Niestety, ze smutkiem należy stwierdzić, że w tym zakresie mamy jeszcze wiele do zrobienia. Większość uchybień obserwowanych w ciągu ostatnich lat przez służby kontrolujące, dotyczy właśnie segmentu Pest Control, m.in. niestosowania określonych procedur, nieprzestrzegania obowiązujących instrukcji, a czasem także niekompetencji pracowników. Dotyczy to głównie hołdowania starym nawykom oraz tradycyjnego i mechanicznego podejścia do wykonywania zadań, wynikających z realizacji programu ochrony przed szkodnikami. Aby w pełni uświadomić sobie, jak w Polsce funkcjonuje Pest Control, wystarczy wybrać się do najbliższego marketu czy osiedlowej piekarni. Liczne błędy i uchybienia są widoczne „gołym okiem”. Jeszcze gorzej wygląda dokumentacja stosowanego programu zabezpieczenia zakładu przed szkodnikami.

Błędy popełniają nie tylko firmy obsługujące te zakłady w zakresie świadczonych usług. Nie bez winy są także użytkownicy tych obiektów, audytorzy oraz niestety inspektorzy. Po wieloletniej obserwacji funkcjonowania programów ochrony przed szkodnikami coraz wyraźniej rysuje się potrzeba gruntownych zmian w funkcjonowaniu systemów Pest Control, którą obrazowo należałoby określić jako „wielki remont”. Autorzy opublikowanego przed siedmioma laty Programu profilaktyki i zwalczania szkodników sanitarnych widzą potrzebę jego pilnej aktualizacji, ponieważ w ciągu minionych lat zdobyliśmy nowe doświadczenia doszliśmy do wniosku, że niektóre elementy tego programu należy już zmienić.

Przeanalizujmy więc w aspekcie praktycznym tylko niektóre fragmenty zawarte w programach ochrony i zabezpieczenia przed szkodnikami. Już samego wyjaśnienia wymaga nazewnictwo stosowane w tym specyficznym programie. Przede wszystkim należy odpowiedzieć na pytanie, czy zakres stosowanych dotychczas zabezpieczeń i metod profilaktycznych jest efektywny i jaki jest stopień efektywności tych działań oraz jaką część w programie powinno stanowić zwalczanie szkodników? A może zwalczanie powinno być ujęte jedynie w działaniach korygujących i naprawczych, a nie w samym programie? Coraz częściej uważa się, że jeżeli w program profilaktyki wbudowuje się elementy permanentnej walki ze szkodnikami, opierającej się na harmonogramach działań i zabiegów, to jest to poważny błąd. Jeśli w stosowanym programie brak jest nadrzędności profilaktyki nad zwalczaniem, oznacza to wciąż stare myślenie.

Czy można traktować poważnie działania firmy DDD, która reklamuje swoje usługi w następujący sposób: „jesteśmy firmą specjalistyczną i profesjonalną – robimy wszystko. Państwa nic nie obchodzi, mamy certyfikaty i chwalą nas audytorzy”. Jak pogodzić taką reklamę z koncepcją nadrzędności profilaktyki nad zwalczaniem szkodników, gdzie zawsze znaczący zakres działań profilaktycznych, także lustracja i monitorowanie, powinny być wykonywane na bieżąco przez użytkownika obiektu? Nie można budować dobrego programu ochrony przed szkodnikami przy ignorancji i braku zainteresowania ze strony zakładu. Jak taki program może być wiarygodny i zaakceptowany przez osoby kontrolujące?.

Następny problem stanowią „strefy ochronne przed gryzoniami”. Pora przyznać się, że stworzyliśmy je naszą ludzką wyobraźnią. Stosujemy je powszechnie, nie zwracając uwagi na ich efektywność. Ma to jedynie uspokoić nas, że w tym zakresie zrobiliśmy wszystko i zrobiliśmy to prawidłowo. Czasem opieramy się tylko na fakcie, że w innych obiektach też takie funkcjonują. Nieporozumienie polega na tym, że utworzone strefy mają ochronić zakład przed gryzoniami. Niestety, rozmieszczone na terenie zakładu stacje trutek mogą jedynie pomóc w monitorowaniu gryzoni oraz uświadomić stopień zagrożenia, dlatego ich rola w eliminacji szkodników jest dalece niewystarczająca. Umieszczanie stacji trutek przy ogrodzeniu zakładu, bez względu na odległość od budynku, ma niewielki wpływ na eliminację szczurów i myszy. Postępowanie takie może być pomocnym elementem monitorowania, ale tylko w przypadku oddalenia stacji do 40 m od ściany budynku. Przy większych odległościach monitorujemy jedynie zagrożenie, które nie ma wpływu na ochronę budynku.

Pytanie następne dotyczy liczby stref monitorowania. Zdania są podzielone: mówi się o dwóch, trzech a nawet czterech strefach. Wydawałoby się, że im więcej stref, tym ochrona obiektów jest pełniejsza. Niestety, liczba stref (niesłusznie określanych jako ochronne) monitorowania szkodników, nie ma wpływu na obecność szkodników w budynkach, jeżeli jest on nieszczelny. Szczególnie w okresie jesiennym, przy nieszczelnym budynku lub jego złej eksploatacji np. otwieranie niezabezpieczonych okien i drzwi, nie pomoże nawet większa liczba stref. Błąd polega także na tym, że stosując tak liczne „strefy ochronne”, zwalniamy siebie z działań mających pierwszoplanowe znaczenie dla funkcjonowania autentycznej ochrony, a więc szczelności budynku i stosowania właściwej praktyki otwierania doków, drzwi, miejsc przeładunków itp. Jeśli aspekt ten docenimy, zbyteczne będą liczne pseudoochronne strefy.

Stacje trutek to element monitorowania szkodników czy ich zwalczania? Jeżeli jest to element zwalczania, to należy mówić o istnieniu stref zabezpieczenia i ochrony przed szkodnikami, a jeżeli ich monitorowania, wtedy nie należy używać określenia „strefa ochronna”. Jeżeli jednak stacje trutek łączą obie wymienione funkcje, wówczas, aby je prawidłowo zaklasyfikować, należy określić procentowy udział wymienionych funkcji. Nie trzeba jednak łudzić się, że stacja trutek to magiczna skrzynka, która uchroni zakład od szkodników. Uważa się, że dwukrotne zwiększenie liczby rozmieszczonych stacji trutek może spowodować jedynie kilkunastoprocentowe zmniejszenie infestacji gryzoni.
Rozmieszczenie stacji trutek. W kwestii tej występuje wiele nieprawidłowości, głównie za sprawą części niekompetentnych audytorów lub inspektorów sanitarnych. Najczęściej popełniany błąd polega na tym, że odstępy między stacjami trutek są określane (w metrach) bez zwracania uwagi na rodzaj siedliska i stan techniczny zabezpieczanego obiektu. W tym zakresie często pomijany jest głos praktyków – fachowców z branży Pest Control, mających często kilkudziesięcioletnie doświadczenie. Stacje trutek są zatem najczęściej ustawiane są co 10-15 metrów oraz przy każdych drzwiach, a nie np. we wnęce pod schodami, w ciemnym trudno dostępnym załamaniu budynku itp. Stacje trutek są ustawiane często na życzenie użytkownika lub audytora w miejscach zbytecznych. Wtedy nie służą ani monitorowaniu, ani zwalczaniu.

Rodzaje stacji trutek.

Na polskim rynku spotykane są ich liczne modele. Zastanawiającym jest jednak fakt, dlaczego najgorsze z nich są najczęściej stosowane. W zakresie materiałów „przyjaznych dla gryzoni”, z których są wykonywane stacje należy wymienić kolejno: drewno, ceramikę, bezzapachowe masy plastyczne oraz metal. W stosowanej kolorystyce preferować należy kolor czarny, ciemno zielony lub szary. Gryzonie nie lubią jasnych kolorów, powierzchnie błyszczące np. blacha nierdzewna lub ocynkowana – odstraszają gryzonie. I znów pojawia się pytanie, czy stacja ma „podobać” się audytorom, inspektorom czy gryzoniom? Dobrze byłoby, gdyby wszyscy zainteresowani zechcieli zapoznać się z publikacjami na ten temat. Dlaczego producenci i niektórzy audytorzy sądzą, że stacje metalowe są najlepsze i zgodne z wymogami systemu HACCP? To właśnie brak doświadczenia praktycznego autorów takich koncepcji oraz audytorów zmusza wykonawców do „estetycznych rozwiązań”. Generalnie rzecz biorąc, w spotykanych konstrukcjach stacji trutek jest wiele uchybień i niedogodności związanych z otwieraniem, eksploatacją czyszczeniem, a także niedopasowaniem konstrukcji wnętrza dla gryzonia, dla jakiego jest ona przeznaczona. Większość istniejących stacji trutek dopasowana jest tylko „do naszej wyobraźni”.

Częstotliwość monitorowania.

Operatorzy Pest Control są zmuszani przez audytorów i inspektorów do monitorowania stacji trutek według określonej częstotliwości. Istnieje w tym zakresie powszechna tendencja do „mechanistycznego” traktowania problemu. Najczęściej w budowaniu harmonogramów wizyt nie uwzględnia się pory roku, lokalizacji obiektu, liczby stacji trutek na terenie, rodzaju zabudowy oraz ilości i rodzaju preparatów wkładanych do stacji trutek. Egzekwowanie comiesięcznego wymogu monitorowania stacji to dalece niewłaściwe i zbyt uproszczone postępowanie. Większość audytorów i inspektorów uważa, że im częściej są one sprawdzane, tym lepiej. Jest to poważny błąd, gdyż takie podejście nie uwzględnia behawioryzmu zwierząt. Stacje często otwierane powodują istotne zmiany, zauważalne dla tych nieufnych przecież gryzoni, np. nowa trutka o innym zapachu, obce zapachy pozostawione przez człowieka, usunięte resztki kurzu, piasku, resztki roślinne, które doskonale rozpoznaje i wyczuwa gryzoń, nie są mu obojętne w czasie kolejnych odwiedzin stacji trutek. Jeśli założymy, że do efektywnego zatrucia gryzonia, który upodobał sobie daną stację trutek, potrzeba 7-12 dni, to wszelka nasza ingerencja w tym okresie spowoduje unikanie powtórnego powrotu gryzonia w to „podejrzane miejsce”, co zmniejsza możliwości jego otrucia. Należy pamiętać również o doskonale funkcjonującym, głównie u szczurów, systemie informowania się wśród osobników populacji o wszelkich zagrożeniach. To wszystko może spowodować, że efektywność i tak już niepełnego systemu ochrony będzie drastycznie zmniejszona. Z obserwacji własnych wynika, że monitoring stacji trutek co 14 dni może obniżyć ich efektywność nawet o 60 %, a w przypadku comiesięcznego monitorowania o 20-30%.

Kompetencje operatorów Pest Control.

Jedna z organizacji pragnąca uściślić sposób monitorowania stacji trutek powiązała go z kompetencjami operatora Pest Control w następujący sposób:
1. Standardem naszej organizacji jest monitorowanie stacji trutek raz w miesiącu,
2. Popieramy ukończenie specjalistycznych profesjonalnych szkoleń pest control.
Zastanawiająca jest hierarchia ważności: szkodniki zwalcza się tutaj, zwracając bardziej uwagę na terminy i wizyty a mniej na kompetencje wykonawców. Czy nie należałoby odwrócić tej kolejności? Czas najwyższy poddać wnikliwej analizie zapisy i zweryfikować te standardy. Nie zapominajmy, że wiedza i fachowość operatora pest control są nadrzędne w funkcjonowaniu każdego programu, który powinien być efektywny i skuteczny. Pora więc egzekwować w praktyce wiedzę i fachowość wykonawców usług pest control.

Zapisy wewnątrz stacji trutek.

Część audytorów wymaga umieszczania wewnątrz stacji trutek kartek z datą przeprowadzonej kontroli, podpisem a czasem także nazwą preparatu i składnika czynnego. Dlaczego mimo zapisów dokonywanych w dziennikach monitorowania szkodników, które są potwierdzane przez przedstawiciela zakładu, dodatkowo dokonywać zapisów w stacjach trutek? Robimy wtedy podwójne zapisy tych samych działań. W przypadku naszego klimatu – uciążliwych zim i deszczowych jesieni – te dodatkowe zapisy są uciążliwe, zwiększają czas obsługi stacji trutek i nie dają gwarancji wymiany trutki, a umieszczone w stacjach kartki papieru (najczęściej białe) w pewnym stopniu odstraszają szczury, a myszy zużyją je z pewnością do budowy własnych gniazd. Postępowanie takie na pewno nie ma związku z efektywnością działania systemu ochrony, a ponadto podraża koszt usługi. Przecież istnieją inne wiarygodne metody potwierdzenia wykonanych działań.

Oznakowanie.

Czasem żąda się dużych widocznych tablic ostrzegawczych na ścianach budynku w miejscu rozmieszczenia stacji trutek. Autorzy niniejszej publikacji uważają, że wystarczy taką informację umieścić bezpośrednio na przymocowanej do betonu stacji trutek. Nie szpecić zadbanych i estetycznych elewacji oraz nie sugerować nikomu istnienia zagrożeń
W niniejszej publikacji z konieczności przedstawiono jedynie część istniejących powszechnie błędów i uchybień związanych z praktycznym stosowaniem programów zwalczania szkodników. Programy zwalczania szkodników sanitarnych powinny być poprawiane i modyfikowane, zgodnie z coraz bogatszą wiedzą na temat behawioryzmu szkodników i naszym doświadczeniem praktycznym.
PFPC rekomenduje
Dwumiesięcznik "Higiena i Pest Control"
Dwumiesięcznik Higiena i Pest Control

 

PEST CONTROLLER

Wszystko do utrzymania higieny
i ochrony przed szkodnikami

Współpracujemy
Nasi partnerzy
© 2007 www.pfpc.org.pl. All rights reserved.
Projekt & cms: www.zstudio.pl